Rosnące koszty importu i spadające migracje stanowią poważne zagrożenie, ale przedsiębiorcy detaliczni planują się dostosować.
Słoiki kiszonej kapusty i paczki polskich słodyczy stały się powszechne na brytyjskich półkach supermarketów. Ponieważ ludzie migrowali do Wielkiej Brytanii z krajów UE, a w szczególności z Polski, w supermarketach szybko znalazły się europejskie produkty. Doświadczeni przedsiębiorcy skorzystali z okazji i poszli o krok dalej, otwierając sklepy i hurtowe imperia oparte na imporcie specjałów unijnych.

Ale migracja do Wielkiej Brytanii spada. Według Urzędu Statystyk Krajowych migracja netto do Wielkiej Brytanii spadła o 49 000 do 273 000 w roku ubiegłym. A wraz z Brexitem przyszłość takich firm jest niepewna. Czy mogą poradzić sobie z potencjalnie malejącą bazą klientów i rosnącymi cenami importowymi?

W przypadku Anish i Minal Shah, para zaczęła sprzedawać żywność wschodnioeuropejską w ich sklepie spożywczym w południowo-zachodnim Londynie w 2004 roku. Anish mówi: „Naszą pierwszą inspiracją był jeden klient, lokalny opiekun handlowy ze Słowacji. Poprosił nas o wypróbowanie małego zamówienia testowego. Sprzedaliśmy naszą pierwszą partię w ciągu trzech dni i myśleliśmy, że naprawdę możemy to sprzedawać.”

Po sukcesie, w 2006 r. Szachowie uruchomili witrynę handlu elektronicznego Halusky sprzedającą specjalności unijne. Teraz są największym w Wielkiej Brytanii importerem czeskich i słowackich słodyczy, artykułów spożywczych i napojów. Niektórzy ludzie zamawiają produkty od Halusky po wypróbowaniu ich na europejskich wakacjach. Ale jego główną bazą klientów są imigranci z UE. Poza sprzedażą hurtową i detaliczną w Wielkiej Brytanii, firma Halusky sprzedaje również w całej Europie produkty Amazon. Shahowie już zaczęli myśleć o sposobach zabezpieczenia swojego biznesu po Brexit. Minal spodziewa się, że Wielka Brytania będzie nadal popularnym miejscem zamieszkania mieszkańców UE, pomimo rosnących barier. Bardziej martwi się handlem. „Na przykład podwyżka podatków akcyzowych będzie miała bezpośredni wpływ na nasze ceny.” Najgorszym scenariuszem firmy jest słaba umowa handlowa między Wielką Brytanią i UE. Jeśli tak się zdarzy, szachowie mogą założyć oddział na Słowacji i zaopatrywać się tam za pośrednictwem Amazon.

Według Harry’ego Smita, starszego analityka w firmie Rabobank świadczącej międzynarodowe usługi finansowe, cena żywności importowanej z UE prawdopodobnie wzrośnie nawet o 8% po Brexicie. Na jednolitym rynku produkt może skutecznie po prostu przekraczać granicę. Ale Brexit przeprowadzi kontrole graniczne, a te same zwiększą koszty z powodu dodatkowych kłopotów i czasu, jaki ponoszą dostawcy, mówi Smith. „Istnieje również możliwość, że Wielka Brytania wprowadzi taryfy importowe na te produkty” – dodaje.

Żródło: https://www.theguardian.com/small-business-network/2017/apr/10/forced-close-polish-czech-food-stores-brexit

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *